Historia Zagłębia Dąbrowskiego

Z WikiZagłębie

Okres powstawania państwa polskiego (do X wieku)

Obszar dzisiejszego Zagłębia w okresie powstawania państwa polskiego stanowił część terytorium Wiślan. Już od IX wieku istniała graniczna strażnica w [[[Będzin|Będzinie]], która strzegła od Zachodu wspomniane plemię, a także szlak kupiecki z Kijowa przez Kraków na Zachód Europy.

Od powstania państwa polskiego do końca rządów Piastów (X-XIV wiek)

W momencie zjednoczenia ziem polskich przez Mieszka I, terytorium to stało się częścią Ziemi Krakowskiej i w sytuacji włączenia ziem śląskich do Polski, traciło status miejsca przygranicznego.

Po śmierci króla Bolesława Krzywoustego na mocy jego testamentu, ziemie polskie zostały podzielone między jego synów. Doprowadziło to do walk o władzę i jej decentralizację, a w efekcie osłabienie państwa na ponad 100 lat.

W okresie rozbicia dzielnicowego około 1179 roku część ziem (m.in. Siewierz) została darowana Piastom Śląskim przez Kazimierza Sprawiedliwego. Z czasem Piastowie Śląscy byli pod coraz większym wpływem Czechów.

Ówczesne Zagłębie było nękane najazdami Tatarów ze wschodu, którzy palili i łupili zastane osady. Ówczesne kroniki mówią o istnieniu wielu znanych nam po dzień dzisiejszych miejscowości lub dzielnic miast: Siewierza, Grodźca, Łagiszy, Strzyżowic, Bydlina, Wojkowic, Nowej Wsi, Sączowa, Myszkowic, Sławkowa, Błędowa, Kromołowa, Morska, Włodowic, Czeladzi, Będzina, Chechła, Olkusza, Żarnowca, Kroczyc, Pilicy, Rogożnika, Bobrownik.


Państwo po rozbiciu, bez Śląska, zdołał zjednoczyć Władysław Łokietek. Podwaliny pod dalszy rozwój Polski położył jednak jego syn Kazimierz zwany Wielkim. Jak mówi przysłowie „zastał Polskę drewnianą, a zostawił murowaną” – właśnie z jego inicjatywy wzniesione zostały tzw. „Orle Gniazda” w postaci zamków i strażnic wzdłuż małopolsko-śląskiej granicy. Łącznie zamki królewskie i prywatne składają się na liczbę kilkunastu obiektów – część z nich przetrwała do dzisiaj. Skorzystał na tym również Będzin, któremu nadano prawa miejskie i wzniesiono zamek, u stóp którego kończyła się ówczesne Królestwo Polskie. Wszystkie te fortyfikacje miały za zadanie uchronić Ziemie Krakowską ze strony sąsiednich Czech i będących pod ich wpływem książąt śląskich.

Od XIV-XVIII wiek

Bieg granicy państwowej, na korzyść Polski, nieco zmienił się w 1443 roku. Wtedy biskup krakowski Zbigniew Oleśnicki odkupił od Piastów Śląskich część ziem na zachód i północ od Będzina. Były one częścią ziem darowanych Piastom Śląskim około 1179 roku.

Rejon ten tworzył tzw. Księstwo Siewierskie - niezależne od królów polskich terytorium biskupów krakowskich.

Pomimo aktu kupna, o Księstwo przez kilka lat toczyły się potyczki z częścią książąt śląskich, którzy nie uznali transakcji. Biskupów wojskowo wsparła jednak polska armia królewska, która ugruntowała ich pozycję na tym terenie.

Pogranicze miało swoje negatywne skutki w postaci potyczek granicznych, które zakłócały spokój mieszającej tu ludności. Znacznym obciążeniem dla mieszkańców były przemarsze wojsk, czemu towarzyszyły grabieże i rozboje, a także konieczność wyżywienia wojsk. Działo się tak zwłaszcza w trakcie niepokojów na polsko-czeskiej granicy w XV wieku. Wtedy to tereny dzisiejszego Zagłębia stały na ścieżce marszu wojsk polskich na Śląsk i bywały nękane rozbójniczymi akcjami. Sytuację dodatkowo zaogniło wspomniane przejście Księstwa Siewierskiego pod wpływy biskupów krakowskich. Niepewna sytuacja sprawiała, że kupcy w obawie o swe dobra omijali region, przez co lokalne rzemiosło nie miało rynków zbytu.

Uspokojenie w regionie przyniósł dopiero układ z 1460 roku między Kazimierzem Jagiellończykiem, a królem czeskim Jerzym z Podiebradów. W porozumieniu strony zobowiązały się do wyrzeczenia wzajemnych roszczeń.


Reasumując tereny Zagłębia od 1443 roku funkcjonowały dwojako: - zachodnia część tj. Księstwo Siewierskie było pod władzą biskupów krakowskich - wschodnia część podlegała bezpośrednio Koronie Polskiej i Królowi Polskiemu

Co warte odnotowania, na obszarze Księstwa i dobrach kościelnych (np. w Sławkowie) występował zakaz osadnictwa Żydów. Jest to o tyle istotne, że społeczności te były coraz liczniejsze w sąsiednich, leżących w Koronie Polskiej miejscowościach, a zwłaszcza: Będzinie, Pilicy, Olkuszu i Żarkach.

Obecność Żydów napędzała rozwój handlu, w którym zaczęli zdobywać coraz silniejszą pozycję. Innym czynnikiem rozwoju tej branży było położenie na szlakach handlowych i przygraniczne położenie, połączone ze względnym spokojem, który nastał po układzie z 1460 roku.

Będzin w 1484 roku uzyskał prawo składu soli, skąd czerpał spore przychody. Miał też prawo organizować jarmarki, których tradycja utrzymała się po dzień dzisiejszy. W 1540 roku liczba mieszkańców miasta osiągnęła 800 osób. Rangę Będzina podniosło powołanie straży miejskiej i ogniowej, co było charakterystyczne tylko dla najbardziej doniosłych miejscowości w ówczesnym Królestwie Polskim.

W sąsiednich Olkuszu i Sławkowie rozwijało się z kolei górnictwo ołowiu i srebra. Wspomnieć też należy o Wolbromiu, który królowie polscy mieli wyznaczyć jako obowiązkowe miejsce postoju kupców na trasie Kraków-Częstochowa-Wielkopolska. Sposobem tym, zatrzymując się w mieście oddawano towary do oclenia, a także organizowano jarmarki.

W XVI wieku Europę ogarnęła fala reformacji, której nie ustrzegła się również zagłębiowska ziemia. Biskupi nie dopuścili do rozwoju reformacji na terenie Księstwa Siewierskiego, natomiast w Będzinie okresowo arianie przejęli nawet tamtejszy kościół. Myśl reformatorska rozwijała się w Żarnowcu i Pilicy, a w Ogrodzieńcu opiekę nad reformatorami roztoczył Jan Firlej.

Zawirowania wokół polskich okresów bezkrólewia pod koniec XVI wieku spowodowały, że region stał się miejscem wartych odnotowania wydarzeń. Zmierzał tędy z Francji celem objęcia polskiego tronu Henryk Walezy, który po koronacji niestety rychło uciekł z kraju. Na króla wybrano następnie Stefana Batorego, a Rabsztyn był świadkiem doniosłego wesela hetmana Jana Zamoyskiego z bratanicą króla, na którym pojawiły się najznakomitsze postacie ówczesnej Rzeczypospolitej. Po śmierci Batorego w 1586 roku rozgorzała walka o władzę, która przetoczyła się przez region. Jednym z kandydatów do tronu był Maksymilian II Habsburg, którego wojska w drodze z Ołomuńca do Krakowa przeszły m.in. przez Będzin. Jednym z kontrkandydatów Maksymiliana był Zygmunt Waza wspierany m.in. przez Jana Zamoyskiego. Ich wojska starły się m.in. pod Olkuszem, a potem na Śląsku pod Byczyną, gdzie Maksymilian wpadł w polską niewolę. Na pograniczu śląsko-małopolskim strony rozpoczęły pertraktacje. Ich wynikiem było podpisanie tzw. „paktów będzińskich”, które odsuwały roszczenia Habsburgów do korony polskiej.

Toczyły się wprawdzie lokalne konflikty (np. o zachodnią granicę Czeladzi czy o wieś Ujków między zarządcami Olkusza, a właścicielami Bolesławia, a Będzin i Olkusz doświadczyły dotkliwe pożary, niemniej w regionie panował spokój i dobre warunki do rozwoju. Sam Olkusz w XVI wieku osiągnął znaczną jak na owe czasy liczbę 30 tysięcy mieszkańców. Do innych ówczesnych ośrodków miejskich należy zaliczyć: Będzin, Sławków, Pilicę, Żarki, Siewierz, Wolbrom i Czeladź.

Od XVII wieku do III rozbioru Polski

Z dala od wielkich trosk przyszło poczekać do wojny polsko-szwedzkiej zwanej „potopem”. Najazd szwedzki z północy dosięgł i region, który został doszczętnie spustoszony. Zniszczono, złupiono i spalono praktycznie wszystkie osady, wywożąc do Szwecji wszelki inwentarz rzeczowy (płody rolne), żywy (konie, bydło) oraz bogactwa. Jako luteranie, szczególnie bezwzględnie obchodzili się z majątkami kościoła katolickiego. Szkody wyrządziły też maszerujące na pomoc Polsce wojska austriackie. Odbudowane po pożarach Będzin i Olkusz znów legły w gruzach, a olkuskie kopalnie zostały unieruchomione. Na domiar złego zostawiano za sobą zrujnowane fortyfikacje. Zamki w Rabsztynie, Ogrodzieńcu i Smoleniu doszczętnie spalono, a inne znacznie uszkodzono. Wraz z rozwojem broni palnej, zmianą metod walki i przeniesieniem stolicy do Warszawy, zagłębiowskie fortyfikacje traciły na znaczeniu. Dodatkowo, przyjazne w owych czasach stosunki polsko-austriackie odsuwały konieczność umocnienia tego fragmentu granicy. W 1683 roku przez region podążał Jan III Sobieski z wojskiem na pomoc Austrii, zagrożonej przez Turcję. Król przejeżdżał hucznie witany przez Będzin i Czeladź.

Mnogość prowadzonych przez polskich władców wojen nie sprzyjała odbudowie. Na początku XVIII wieku region znów pustoszyły wojska szwedzkie przy okazji wojny północnej, w którą Polska została wplątana przez osobę jej króla Augusta II Mocnego.

Zmęczona wojnami szlachta polska przyjęła postawę pacyfistyczną i była przeciwko wzrostowi podatków na wojsko. Uznała, że silne wojsko spowoduje wzmocnienie króla, który zagraża jej dobrobytowi i przywilejom. Spowodowało to osłabienie państwa i ingerencje ościennych państw w wewnętrzne sprawy Rzeczypospolitej, a w efekcie rozgrywki między rodami magnackimi, które często działały w interesie obcych państw.

Ziemie zagłębiowskie z uwagi na przygraniczność i słabość państwa stały się w XVIII wieku ponownie miejscem wystawionym na grabieże z zagranicy. Tak było w latach 1740-1763 w trakcie sporu prusko-austriackiego o Śląsk, czy w 1772 roku w czasach I rozbioru, kiedy to dogorywający Olkusz splądrowały wojska rosyjskie. Warte zaznaczenia, że region nawet nie był wtedy formalnie areną jakichkolwiek międzynarodowych zatargów czy walk.

Pierwszy rozbiór Polski rozbudził dyskusję o stanie państwa. Sytuację próbowano ratować zwłaszcza w trakcie tzw. Sejmu Wielkiego. Poszukując pieniędzy na wojsko, postanowiono m.in. włączyć do Korony Księstwo Siewierskie (co oprotestował m.in. ówczesny papież). Wprawdzie biskupi utrzymali tytuł książąt siewierskich, ale nie mieli już realnego wpływu na losy tych ziem.

Przeprowadzane reformy okazały się spóźnione, a Rosja w obawie o swoje interesy dokonała zbrojnej interwencji. Doprowadziło to do kolejnego rozbioru, w którym uczestniczyła Rosja wespół z Prusami. W 1794 roku wybuchło przeciw nim polskie powstanie narodowe tzw. Insurekcja Kościuszkowska. Celem jego zwalczenia wojska pruskie przekroczyły granice w Czeladzi i Modrzejowie, a następnie skoncentrowały się koło Pilicy. 6 czerwca 1794 roku powstańcy pod dowództwem Tadeusza Kościuszki starli się z połączonymi siłami prusko-rosyjskimi pod Szczekocinami. Porażka powstańców oznaczała ich wycofanie z Małopolski. Została okupiona też stratami 2000 żołnierzy, w znacznej mierze mieszkańców regionu. Pomimo wyparcia Polaków, Prusacy silnie obsadzili okolicę obawiając się działań powstańczych i konfliktu z Austrią.

Ostatecznie w wyniku porażki powstańców i porozumienia prusko-rosyjskiego-austriackiego Polska zniknęła z map świata, a wraz z nią granica państwowa na rzece Przemszy będącą jedną z najtrwalszych granic I Rzeczpospolitej. W wyniku trzeciego rozbioru Zachodnia część regionu znalazła się w pruskiej prowincji „Nowy Śląsk”, wschodnia została przejęta przez Austriaków.

Od rozbiorów do końca wojen napoleońskich (1795-1815)

Teren dzisiejszego Zagłębia pod koniec XVIII wieku stał się ośrodkiem ekspansji pruskich przemysłowców, czemu towarzyszyło otwarcie nowych rynków zbytu na Zachodzie i napływ nowej myśli technicznej. Wśród miast największy przyrost ludności nastąpił w Będzinie, który w okresie lat 1792-1806 zwiększył liczbę mieszkańców blisko 2,5 krotnie, by osiągnąć granicę 1600 mieszkańców. W okolicznych miastach wzrost wynosił w granicach 30-35 %. Znalezienie się w obrębie Prus spowodowało zmianę statusu Żydów, którzy tracili nadane przez królów polskich przywileje. Rozpoczęto też wydobycie węgla kamiennego. Pierwsze były kopalnie w Strzyżowicach (późniejsza „Hoym” / „Tadeusz”), uruchomiona jeszcze w I Rzeczpospolitej, a także dąbrowska kopalnia Reden z 1796 roku. Wraz z industrializacją rosło zapotrzebowanie na pracowników, którzy początkowo rekrutowali się z okolicznych miejscowości. Jak się wkrótce miało okazać, potrzebna siła robocza był większa niż region mógł zapewnić.


Porządek porozbiorowy trwał krótko. Prusy i Austria ogarnięte wojną z napoleońską Francją w 1807 roku, zmuszone były oddać jej ziemie polskie, z których utworzono Księstwo Warszawskie zależne od Francji. W ich obrębie znalazło się też Zagłębie, w którym formowano oddział wojskowy pod dowództwem płk. Sułkowskiego. Dowódca ten miał w planach przyłączenie do Księstwa utraconego wieki temu Śląska. Pod protekcją francuską, wykorzystując słabość Austrii i Prus grabił śląskie ziemie, lecz celu nie osiągnął. Swoimi nierozważnymi działaniami wywołał natomiast niepokoje społeczne po obu stronach granicy, za co u przełożonych popadł w niełaskę i został osadzony w areszcie.

Porażka Napoleona w wojnie z Rosją spowodowała jego odwrót i kapitulację, w wyniku czego Księstwo Warszawskie rozwiązano, a na jego miejscu od 1815 roku utworzono Królestwo Polskie zależne od Rosji. Tak oto w ciągu zaledwie 20 lat, zagłębiowskie ziemie przechodziły z rąk do rąk aż trzykrotnie, by okrzepnąć na blisko 100 lat w strefie wpływów imperium rosyjskiego.

Zagłębie w pierwszej połowie XIX wieku

W pierwszej połowie XIX wieku zaczęto bowiem poszukiwać i wydobywać galman. Na największą skalę miało to miejsce w Olkuszu i Bolesławiu, chociaż próbowano go eksploatować go też m.in. w okolicach Ząbkowic, Siewierza i Czeladzi.

W dłuższej perspektywie to węgiel stał się fundamentem rozwoju Zagłębia. Wraz z licznie powstającymi kopalniami, w ich okolicach budowano huty. Pierwsza huta cynkowa tego okresu - „Konstanty”, została zbudowana w sąsiedztwie dąbrowskiej. kopalni „Reden”. Tworzone wtedy zakłady wydobywcze i przetwórcze dały nierzadko nazwę miejscom, kojarzonym po dzień dzisiejszy m.in.: „Dańdówka”, „Nadzieja Ludwika” w Sielcu, „Feliks” w Niemcach, „Pogonja”, „Milowice”, a wśród hut „Xawery” w okolicach Będzina.

Pewne niepokoje przyniosło powstanie listopadowe przeciw Rosji. Chociaż główne epizody powstania rozgrywały się daleko od regionu, odczuł on powstanie w sferze gospodarczej za sprawą zaostrzenia kontroli granicznej na granicy prusko-rosyjskiej. Działania wojenne spowodowały spadek popytu na zagłębiowskie wytwórstwo, co pociągnęło za sobą czasowy, gospodarczy zastój zakładów. Po ustaniu walk, region jednak wkroczył ponownie na drogę dalszego rozwoju.

W 1834 roku w miejscu lasu brzozowego między kopalniami „Ksawery”, a „Redenem” rozpoczęto budowę rządowej „Huty Bankowej”. Ukończono ją pięć lat później, a ośrodek ten dał impuls do rozwoju aglomeracji miejskiej. Na potrzeby przybywających do pracy robotników zbudowano kolonie mieszkalne we wsiach Stara Dąbrowa i Mydlice. „Huta Bankowa” stała się jednym z największych zakładów metalurgicznych w całym Imperium Rosyjskim. Rozwijające się pobliskie fabryki mogły zamawiać we wspomnianej hucie maszyny i narzędzia, co wzmagało ich potencjał. Maszyny i narzędzia gospodarskie produkowano też w Żarkach

Należy wspomnieć, też o działającym ówcześnie kompleksie w Niwce. W jego skład wchodziła kopalnia „Maurycy”, huta „Henryków” z kolonią mieszkalną i portem rzecznym, działającym prężnie do momentu rozwoju kolei żelaznych. Według przekazu Kantora-Mirskiego po ówczesnej Przemszy pływały statki długie na 18 metrów i na 5 metrów szerokie, które przewoziły produkty spożywcze (ziemniaki, mąkę) i przemysłowe (węgiel, drewno).

Część z zakładów dosięgnął w połowie wieku kryzys i została zamknięta. Natomiast świetnie sobie radziły kopalnie rządowe, a zwłaszcza „Ksawery”, „Reden” i „Feliks”. Od 1832 do 1840 roku potroiły swoje wydobycie i łącznie zatrudniały ponad 600 osób. We wspomnianych kopalniach nastąpił też największy postęp techniczny – sprowadzono maszyny parowe z Gliwic, a nawet Anglii. Mimo to praca górnika nadal była niebezpieczna i ciężka.


Znaczne zasługi dla rozwoju górnictwa w Zagłębiu położyli Józef Patrycjusz Cieszkowski oraz Andrzej Długoszewski. Tym dwóm wykształconym za granicą specjalistom górniczym, poprzez ich nowatorskie pomysły, zawdzięczamy znaczne udoskonalenie techniki wydobycia.

Okres budowy kolei żelaznych w 2 poł. XIX wieku

Ograniczeniem rozwoju regionu była infrastruktura transportowa, która umożliwiałaby lepszy zbyt wytwarzanych i wydobywanych towarów. Spławy wodne by oraz drogi były kiepskiej jakości, a na dodatek zostały poprzecinane granicami. Mogło się to zmienić za sprawą nowoczesnego, szybkiego jak na owe czasy środka transportu, jakim były linie kolejowe. Po stronie pruskiej i austriackiej powstały one już wcześniej. Zagłębie leżące w zaborze rosyjskim doczekało się ich później, przy okazji budowy linii warszawsko-wiedeńskiej zakończonej w 1848 roku. Linia początkowo przebiegała przez Myszków, Zawiercie, Łazy, Ząbkowice i przez Granicę (dzisiejsze Maczki) do austriackiej Szczakowej. Takie połączenie omijało dynamicznie rozwijające się zachodnie części regionu z Hutą Bankową i kopalniami „Ksawery” oraz „Reden”, a także oznaczało brak połączenia ze Śląskiem. W interesie pruskich przedsiębiorców leżało zatem uzupełnienie połączenia. Przy wsparciu ich kapitału, zdecydowano się poprowadzić dodatkową linię z Ząbkowic przez Dąbrowę, Będzin i małą wieś Sosnowiec w kierunku Katowic. Rozważano również alternatywny plan połączenia: Dąbrowa-Będzin-Czeladź-Bytom, od którego ostatecznie jednak odstąpiono.

Oprócz wspomnianych tras, w 1885 roku połączono region ze wschodem szerokotorową linią iwanogrodzko-dąbrowską. Trasa ta biegła przez Olkusz, Sławków, Strzemieszyce do Dąbrowy.


Odtąd małe, nieznaczące wioski leżące na trasach, bogaciły się o dworce i towarzyszące im infrastrukturę kolejową i handlową. Dzięki temu wyrosły takie miejscowości jak Myszków, Zawiercie, Łazy czy wspomniany Sosnowiec. Przy tworzeniu dworców i obsłudze kolei pracowało wielu obcokrajowców. Budowniczym dworców w Sosnowcu i Granicy był Włoch Enrico Marconi. Specjaliści techniczni nierzadko pochodzili z Rosji czy Niemiec.

Zagłębie było kresem, nadgranicznym zakątkiem zaboru rosyjskiego, dobrze już skomunikowanym z Zachodem. Umożliwiało to łatwy napływ ludzi z zewnątrz, z czego korzystali poszukujący pracy mieszkańcy wsi z kieleckiego i krakowskiego. Oprócz nich, zakłady potrzebujące nowych rąk do pracy zasilały w mniejszym stopniu Ślązaków i obcokrajowców. Miejsce to zaczęło stanowić coraz większy tygiel regionalny i narodowościowy. Żydzi nie byli przyjmowani do pracy w przemyśle, a mimo to ich liczba rosła.

Rosnąca siła ludzka i dogodne położenie sprawiały, że region miał strategiczne znaczenie przy przygotowaniach do powstania styczniowego przeciw rosyjskiemu zaborcy. Tędy miała z Zachodu napływać broń i ochotnicy z Zachodu. Na komisarza powstania w regionie planowano Jacka Siemieńskiego, światłego dziedzica zagórskiego, którego dwór był ośrodkiem przygotowań. Po wybuchu powstania mobilizacja w regionie jednak się nie udała, a mieszkańcy zasilili tworzący się obóz w Ojcowie pod dowództwem Apolinarego Kurowskiego. Stamtąd wojska powstańcze ruszyły na Zachód, gdzie opanowały Olkusz i Dąbrowę. W obliczu nadciągających wojsk polskich rosyjska straż graniczna z Maczek uciekła za granicę. Powstańcy skierowali się do centrum Sosnowca, gdzie przypuścili udany szturm na broniony przez Rosjan dworzec kolejowy. Po sosnowieckim zwycięstwie i wyparciu Rosjan, w Dąbrowie i na Pogoni zorganizowano szpital, a w „Hucie Konstanty” rozpoczęto produkcję dział. Zagłębie było jedynym zwartym terytorium w kraju, którym przez kilkanaście dni rządzili Polacy. Okres rządów zakończył się wraz z wyprawą wojsk Kurowskiego na Miechów, gdzie wojska powstańcze zostały rozbite. Rosjanie znów opanowali region. Toczyły się jeszcze partyzanckie boje m.in. ochotników włoskich pod dowództwem Francesco Nullo. Włosi chcąc spłacić dług wdzięczności, stanęli przeciw Rosjanom (Polacy wcześniej wsparli Włochów w walce o ich niepodległość). Ich oddział został ostatecznie rozbity pod Krzykawką, a sam Nullo został pochowany w Olkuszu. Po klęsce powstania rozpoczęły się rosyjskie represje. Część miast utraciło prawa miejskie (m.in. Czeladź, Siewierz, Sławków, Modrzejów, Kromołów), rozpoczęły się zsyłki na Syberię i ściślejsza kontrola.

Przemiany dotknęły równocześnie tutejszą gospodarkę. Większość małych prywatnych kopalni upadła lub przeszła pod kontrolę państwa. W 1863 roku w górnictwie rządowym pracowało 1575 osób, a liczba ta dalej wzrastała. Za sprawą bankowca warszawskiego Leopolda Kronenberga przejęta z rąk pruskiego kapitału kolej warszawsko-wiedeńska dalej się rozwijała. Wśród dominujących wówczas ośrodków handlowych, gdzie odbywały się targi i jarmarki wyróżnić możemy: Modrzejów, Będzin, Olkusz, Dąbrowa (Reden), Siewierz, Pilicę, Żarnowiec, Wolbrom, Koziegłowy i Ogrodzieniec.

Okres popowstaniowy to jednak czas represji i konfiskaty majątków, którym towarzyszyła ekspansja przemysłowców niemieckich, którzy wykupywali majątki dotychczasowych posiadaczy. Tym sposobem w Zagłębiu rosły majątki m.in. Gustava von Kramsta, Simona Kuznitsky`ego czy rodziny Renardów. Poza wpływem przemysłowców pozostawała rządowa „Huta Bankowa”, którą dotknął poważny kryzys tak jak i inne zakłady państwowe. Rząd rosyjski nie dbał o napływ nowej myśli technicznej i maksymalnie wykorzystywał starzejące się maszyny. Z czasem okazało się, że wydobywany węgiel nie spełnia norm jakościowych. Było to o tyle istotne, że rósł popyt na węgiel i rozpoczęła się rywalizacja między kopalniami zagłębiowskimi i śląskimi, z której zwycięsko wychodziły te ostatnie. Z kolei kopalnie wspomnianych magnatów przemysłowych modernizowały się i osiągały coraz lepsze wyniki. Temu wszystkiemu towarzyszyło zjawisko typowe dla epoki wczesnego kapitalizmu tj. wyzysku robotników. Liczba ludności diametralnie rosła, co nie przekładało się na tworzone tu warunki bytowe. Oprócz biedy, niedostateczna była opieka medyczna, powszechny był analfabetyzm, a budowane naprędce tzw. kolonie, składały się z chaotycznie stawianych lepianek i koszar dla robotników.


Od wojny celnej 1877 roku do początku XX wieku

Doniosłe skutki spowodowała wojna celna rosyjsko-niemiecka po 1877 roku. Sprawiła ona znaczne ograniczenie konkurencji oraz przepływ towarów między niemieckim Śląskiem, a rosyjskim Zagłębiem. Dotychczas było ono na znacznym poziomie i sprawiało, że gospodarczo Śląsk i Zagłębie były silnie od siebie uzależnione. Tym sposobem, po zapadnięciu celnej kurtyny rozwijały się one osobno, gdyż przewóz towarów w wyniku wysokich ceł nie był już opłacalny. Rynkiem zbytu dla śląskich towarów stał się zatem Zachód, dla zagłębiowskich Wschód. Zagraniczny kapitał, już nie tylko niemiecki, ale również francuski i włoski, chcąc ominąć granicę zakładał w Zagłębiu filie swoich przedsiębiorstw. Przedsiębiorcy dodatkowo łączyli się w spółki, co zwiększało ich kapitał, który mogli zainwestować w nowe technologie. Nie miały na to szans niewydajne rządowe zakłady, które były stopniowo zbywane wspomnianym spółkom. Z jednej strony spowodowało to wzrost produkcji w latach 1870-1900 o blisko 700%, a z drugiej pogłębiło wyzysk robotników przez właścicieli zakładów

Dynamicznie zmieniał się krajobraz zagłębiowskich miejscowości. W miejsce lasów i łąk w Sosnowcu powstawały komory celne, instytucje finansowe, a także rozmaite punkty usługowe. Pod koniec XIX wieku, wraz z otaczającymi wsiami (dzisiaj dzielnicami) liczył on około 50 tysięcy mieszkańców. Wielu przyjezdnych przybywało tu w interesach stąd obecność hoteli, banków i centrali telefonicznej. Ówczesna Dąbrowa przeżywała rozkwit przemysłu przetwórczego (m.in. fabryk, cegielni). Podobna sytuacja miała miejsce w Zawierciu, które w 1894 roku osiągnęło liczbę 10 tysięcy mieszkańców. Zarówno Zawiercie jak i Myszków były miejscem funkcjonowania fabryk maszyn i odlewni. Siedzibą powiatu pozostawał jednak Będzin, który rozwijał się nieco wolniej niż sąsiedni Sosnowiec, gdzie przenosiło się coraz więcej podmiotów powiatowej administracji. Na znaczeniu traciła Czeladź, która choć przygraniczna, nie była na szlakach kolejowych. Odwrotnie Olkusz, podupadły w XVIII wieku, dzięki kolei znów się rozwijał. Ówczesny powiat będziński w 1872 roku liczył 92 tysiące mieszkańców, a w 1890 już 171 tysięcy.

Rozwojowi aglomeracji miejskiej nie towarzyszyła poprawa warunków bytowych ludności. Powszechny był analfabetyzm, a zasoby ludzkie w większości zasilali wyrwani ze wsi chłopi. Wobec nadwyżek siły roboczej, właściciele w ogóle nie liczyli się z potrzebami robotników.

Pracowano po 12 godzin dziennie, a wolna od pracy była tylko niedziela (i to nie zawsze). Pracownicy jednak godzili się na przedłużanie czasu pracy, pod groźbą zwolnień. Wyzyskiwani robotnicy mieli przeciw sobie zorganizowanych przemysłowców, wspieranych przez carskie władze. Poczucie pokrzywdzenia pchało ich w kierunku samoobrony, a także samoorganizowania się. Zaczęto organizować spontaniczne strajki, które jednak tłumiono. Oliwy do ognia dolewała lepsza sytuacja śląskich robotników w pobliskim, aczkolwiek niemieckim już Śląsku. Tamtejsi mieszkańcy żyli na lepszym poziomie i objęły ich państwowe świadczenia socjalne, o których w Zagłębiu robotnicy mogli marzyć. Nic zatem dziwnego, że w Zagłębiu zaczęła rozwijać się myśl socjalistyczna. Zbiegło się to w czasie z powstaniem w 1889 roku, w Dąbrowie Górniczej szkoły górniczej „Sztygarka”. Administracja rosyjska wyraziła na to zgodę, ponieważ brak miejscowej wykwalifikowanej siły roboczej stawał się czynnikiem ograniczającym rozwój. Wspomniana szkoła, za sprawą jej uczniów (m.in. Tytusa Filipowicza, Józefa Mireckiego, Adama Piwowara), stała się miejscowym ośrodkiem oporu skierowanego przeciw kapitalistom i rosyjskiemu zaborcy.

Pierwszy wielki strajk wybuchł w zawierciańskim Towarzystwie Akcyjnym z powodu obniżki wynagrodzenia – złamano go dopiero poprzez sprowadzenie nowych robotników z okolic Wolbromia i Miechowa, którzy godzili się na mniejsze wynagrodzenia. Niemniej strajki były zjawiskiem coraz częstszym. Chociaż zdecydowaną większość tłumiono, a uczestników represjonowano to zdarzało się, że świadomi zagrożenia przemysłowcy czynili niewielkie ustępstwa. Silnie na tym terenie były komórki Polskiej Partii Socjalistycznej (PPS), której program łączył wdrożenie przywilejów socjalnych dla pracujących oraz kwestie niepodległości Polski. W regionie bywało i działało wiele znanych osób, które jak się później miało okazać, w niepodległej Polsce zajmowały najwyższe stanowiska.

Większość mieszkańców stanowili Polacy, jednak nie sposób przemilczeć obecności przybyszów z innych krajów. Niemcy piastowali głównie wyższe stanowiska inżynierskie w zakładach pracy. Rosjanie obsadzili zdecydowaną większość wyższych funkcji urzędniczych, pełnili też służbę celną, graniczną i wojskową. W powiatowym Będzinie funkcjonowały koszary, a w Sosnowcu, Granicy, Modrzejowie i Czeladzi punkty graniczne (tzw. kordony). Do dzisiejszego dnia odczuwamy ślady obecności obcokrajowców w Zagłębiu w postaci cerkwi, kościołów ewangelickich czy cmentarza czterech wyznań w Sosnowcu.

Paradoksem było to, że wielotysięczne miejscowości dalej miały status wsi. Prawa miejskie nie były bowiem na rękę rosyjskim zarządcom, którzy czerpali spore korzyści z łapówek za przymykanie oczu na nielegalne wówczas praktyki. Z ówczesnych opisów wyłania się obraz dotkniętych samowolą urzędniczą, chaotycznie rozwijających się wsi:

Dopiero w 1902 roku car rosyjski zezwolił na nadanie praw miejskich Sosnowcu – inne miejscowości musiały jeszcze poczekać...


Od 1905 roku do I wojny światowej

W 1905 roku niepokoje społeczne ogarnęły Rosję, co przeniosło się też do Królestwa Polskiego i Zagłębia. PPS wzywał do strajku powszechnego apelując m.in. o: 8-godzinny dzień pracy, płace minimalne, ubezpieczenie na starość, zniesienie rewizji osobistych. Łączono te postulaty ze sprawą polską: „główne ostrze naszego wystąpienia zwracamy przeciw rządowi carskiemu. On to ustawicznym prześladowaniem i uciskiem najsrożej ciąży na polskim ludzie roboczym; on nie dopuszcza do nas oświaty w naszym języku (...) Niechaj na miejsce duszonej przez carat Polski stanie Polska wolna, ludowa. Kraj nas powinien być rządzony przez samą ludność polską”. 1 lutego uformował się 10-tysięczny pochód, który maszerując zatrzymywał coraz to kolejne zakłady pracy od Sosnowca do Dąbrowy. Strajki dotarły też do Zawiercia, Myszkowa i Poręby. Ogrom wystąpień zaskoczył lokalne władze i przemysłowców. Zakłady pracy stanęły, odbywały się patriotyczne manifestacje, a wojsko przez kilka dni nie interweniowało i czekało na posiłki z zewnątrz. Kulminacyjnym momentem było otworzenie ognia do robotników przed sosnowiecką Hutą Katarzyna - zginęło wtedy 38 osób, a 150 zostało rannych. Sytuacja ta rozsierdziła robotników, którzy nie przerwali strajku i atakowali przemysłowców aż do momentu ich ustępstw i napływu większej liczby wojska, co stonowało nastroje aż do jesieni. Jednak już w październiku ulice znów opanowali robotnicy, a skala wystąpień była tak wielka, że utworzono robotniczy Komitet Obywatelski, którzy niemal przez 10 dni nieformalnie pełnił władzę – okres ten nazywany jest Republiką Zagłębiowską. Oprócz niej istniała też krótko Republika Sławkowska. Obie finalnie zostały stłumione przez wojsko. Fala rewolucyjnych wystąpień opadła, a opornych aresztowano i represjonowano. Następstwem wystąpień były nie przywileje socjalne dla robotników, ale związki zawodowe, które zaczęto tworzyć. Oprócz nich tutejsze organizacje polityczne z PPS na czele, organizowały swoje grupy militarne. Piłsudski dążył do bowiem do stworzenia kadr przyszłego zbrojnego powstania przeciw zaborcom. Ich działalność w kolejnych latach objawiała się w organizowaniu ataków i zamachów na rosyjską administrację. Organizowano punkt przerzutowy z austriackiej Galicji do rosyjskiego Królestwa Polskiego, którym kolportowano znaczne ilości prasy, a także broń. W jego organizacji przewodził Jerzy Kuczyński, a przy samych przerzutach jedne z głównych ról pełnili m.in. Aleksy Bień (późn. prezydent Sosnowca), a także Walery Sławek (późn. premier). Jednocześnie wzmagał się terror rosyjski, który dotknął najbardziej organizacje z nim walczące (socjalistyczne PPS i komunistyczne SDKPiL).

Część społeczeństwa widziała bezcelowość walki, dlatego sympatyków zyskiwały też hasła współpracy z Rosją, prezentowane przez ugrupowania polityczne tzw. endecji. Zaczęto w tym czasie mocniej sięgać do haseł narodowościowych, co uderzyło również w tutejszych Żydów. Wielu z nich żyło tutaj od wielu wieków i było zasymilowanych, a mimo to część społeczeństwa uznawała ich za „element obcy”.

Krajobraz regionu dalej był niekorzystny. Brakowało wody pitnej, którą sprowadzano beczkowozami. Naturalne źródła nie były bowiem dostępne przy eksploatacji kopalni głębinowych. O kanalizacji nie było mowy. Sytuacja mieszkaniowa była tragiczna. W Dąbrowie Górniczej przed 1914 rokiem współczynnik zamieszkania na jedną izbę wynosił ponad 5 osób. Powstawały ośrodki nędzy, nękane przez choroby, głównie gruźlicę

Walka o niepodległość Polski i kształt granic państwa(1914-1921)

W całym społeczeństwie polskim, także w Zagłębiu objawiły się trzy rozmaite postawy wobec sposobu wykorzystania dla sprawy polskiej, potencjalnego konfliktu państw zaborczych. Ugrupowania prawicowej endecji proponowały walczyć po stronie Rosji, przeciw tzw. państwom centralnym. Lewicowa PPS miała przeciwne zdanie. Piłsudski zakładał, że z chwilą wybuchu walk między państwami zaborczymi, na terenie Zagłębie wybuchnie powstanie narodowe przeciw Rosji i zostanie proklamowany rząd narodowy, który we współpracy z Niemcami i Austrowęgrami wywalczy niepodległość. Całkiem odmienne stanowisko zajmowali komuniści z SDKPiL, dla których niepodległość nie miała znaczenia, a liczyła się rewolucja światowa, która poprawi los robotników.

Napięta sytuacja międzynarodowa spowodowała znaczne migracje w ostatnich dniach lipca 1914 roku. Pociągami wyjeżdżała pospiesznie z Zagłębia rosyjska administracja wraz z archiwami, tamując przy tym normalny ruch pasażerski. Według ówczesnego „Kurjera Zagłębia” na stacjach pozostawało tysiące prywatnych osób.

Powszechnie sądzono, że nieobecność Rosjan będzie tymczasowa, stąd znaczny odzew mieszkańców na mobilizację do carskiej armii w obliczu nadciągającej wojny. Administrację powierzono Polakom związanym z endecją. Miejscem mobilizacji była Częstochowa, gdzie udawali się zagłębiowscy rekruci.

2 Sierpnia wczesnym rankiem, mieszkańców regionu obudziła seria wybuchów. Wtedy to Rosjanie wysadzali mosty i linie kolejowe, a następnie opuścili region, do którego kilka godzin później wkroczyli bez wystrzału Niemcy. Okazało się, że zajęli oni Częstochowę szybciej niż dotarli tam zagłębiowscy rekruci do carskiej armii. Tym sposobem przerywali oni podróż i wracali oni pieszo z powrotem do domów, stanowiąc potencjał ludzki do wykorzystania przez nowego okupanta. Punkt werbunkowy do piłsudczykowskich Legionów zorganizowano w dąbrowskiej „Sztygarce”, gdzie wydawany był też tygodnik „Legionista Polski”.

Niemcy nieprzychylnie odnosili się do planu Piłsudskiego by do Zagłębia wkroczyły polskie jednostki wojskowe pod austriackim zwierzchnictwem. Na domiar złego wśród polskich działaczy panował chaos informacyjny. Wielu mieszkańców, w tym ugrupowania endecji było przekonanych, że Rosjanie rychło wrócą i wystąpienie przeciw nim będzie szkodliwe – wbrew Piłsudskiemu, hamowali zatem formowanie rodzimych jednostek wojskowych. Rozpowszechniano pogłoski o kontrofensywie Rosjan. Faktycznie jednak została ona zatrzymana pod Krzywopłotami nieopodal Kluczy – w bitwie tej zginęło wielu Zagłębiaków walczących z Rosjanami. Po oddaleniu linii frontu Niemcy i Austriacy podzielili region na dwie jednostki okupacyjne: - niemiecką (zachodnią): Sosnowiec, Będzin, Czeladź-Gzichów, Zawiercie, Gołonóg, Myszków - austriacką (wschodnią): Dąbrowa, Zagórze, Niwka, Olkusz.

Reformę administracyjną opóźnianą przez Rosjan wprowadziły nowe władze, które zdecydowały się nadać prawa miejskie Dąbrowie, Zawierciu, a Czeladzi je przywrócić. Negatywnym skutkiem okupacji była rabunkowa polityka gospodarczą podyktowana obawą powrotu Rosjan. Demontowano i wywożono maszyny, co powodowało bezrobocie. Skutkiem była emigracja oraz ubożenie i tak już znajdujących się w niełatwej sytuacji robotników. Próbowały pomagać organizacje charytatywne, lekarze i niektórzy fabrykanci, którzy wydawali posiłki za symboliczne opłaty. Mimo to ludzi dziesiątkował głód oraz choroby, panowała plaga bandytyzmu i nierządu.

Radykalizacja nastrojów w regionie sprzyjała chwilowemu poparciu pozostającej uprzednio w cieniu komunistycznej SDKPiL i kryzys opcji niepodległościowej piłsudczykowskiego PPS. Przełom w podejściu do Polski nastąpił w 1916 roku, kiedy to państwa walczące deklarowały poparcie dla państwa Polskiego. Zagłębie było wtedy wciąż pod okupacją niemiecką i austriacką, a front był daleko na wschodzie, gdzie od 1917 roku carska Rosja była targana rewolucją. W jej wyniku do władzy doszli rosyjscy komuniści, którzy zawarli pokój z państwami centralnymi. Zmęczone wojną i targane niepokojami społecznymi Niemcy i Austria załamały się w drugiej połowie 1918 roku. Gdy stało się jasne, że zaborcy wojnę przegrali, rozpoczął się proces przejmowania władzy przez Polaków. Ze Wschodu, z radzieckiej Rosji płynął jednak do Europy prąd rewolucyjny na drodze którego stanęło nasze nowopowstałe państwo. Komunistyczna SDKPiL wespół z PPS „Lewica” próbowały na grunt zagłębiowski przenieść idee rewolucji bolszewickiej organizując strajki i tworząc rady robotnicze. Chociaż idee te zyskały w ubogich kręgach robotniczych pewną popularność, to powiązania wspomnianych partii z dążeniami Rosji Radzieckiej i program, pomijający niepodległość Polski, w większości społeczności budziły nieufność. Dlatego też Zagłębiacy zaangażowali się w obronę wschodnich granic. W Będzinie i Dąbrowie Górniczej wystawiono 11 pułk piechoty, który walczył na Wołyniu (m.in. w bitwie z 1 Armią Konną Siemiona Budionnego pod Komarowem w sierpniu 1920 r.). Z kolei mieszkańcy Sosnowca i Czeladzi stanowili spory odsetek pułku Strzelców Bytomskich.

Tak jak wschodnia granica Polski, tak i kształt zachodniej granicy Zagłębia został ustalony w wyniku walk. Na Górnym Śląsku również bowiem walczono o kształt polsko-niemieckiej granicy. Miała to być walka na głosy w plebiscycie, ale to powstania wywarły decydujący wpływ na przebieg granicy. Z powodu bezpośredniego sąsiedztwa, Sosnowiec stał się siedzibą organizacji wojskowych i społecznych niosących pomoc Ślązakom. Gdy w 1919 roku wybuchło pierwsze powstanie przeciwko niemieckiemu terrorowi, Polska była uwikłana w wojnę z bolszewicką Rosją, stąd pomoc z kraju była znikoma. Zagłębiowskie miasta organizowały szpitale, obozy uchodźców (m.in. w Sosnowcu, Zawierciu, Grodźcu) i zbiórkę darów. Górnicy milowickiej kopalni „Wiktor”, przekazali połowę swoich dziennych zarobków na pomoc uchodźcom. PPS pod kierunkiem Aleksego Bienia przerzucało zagłębiowskich ochotników na teren walk. W czasie II powstania w 1920 roku działały w Sosnowcu, Czeladzi i Grodźcu obozy powstańcze, gdzie walczący mogli się wycofać dla przeformowania sił. Organizowano też tu magazyny broni i amunicji, które były głównie wykorzystane dla potrzeb III powstania w 1921 roku. Pracujący Zagłębiacy dobrowolnie opodatkowywali się na promocję polskiej akcji plebiscytowej. Nierzadko ofiary powstań były chowane na zagłębiowskiej ziemi. W 1920 roku, w obecności blisko 100 tysięcy osób (m.in. Wojciecha Korfantego) w Sosnowcu odsłonięto mauzoleum powstańców. Ostatecznie w 1922 roku, przez graniczny most na Brynicy na Śląsk wkroczyły wojska polskie, przyłączając go do reszty kraju.

Po ustaleniu kształtu państwa polskiego, granice regionu przestały w końcu pełnić funkcji granic państwowych. Zagłębie Dąbrowskie znalazło się w województwie kieleckim, tym razem granicząc z zachodu z autonomicznym województwem śląskim.

Zagłębie w II Rzeczypospolitej (1918-1939)

regionalny przemysł stale się rozwijał, przyciągając do regionu rzesze przybyszów z przeludnionych wsi. Rozwój przemysłu nie przekładał się zawsze jednoznacznie na dobrobyt mieszkańców. W 1925 roku miała miejsce wojna celna z Niemcami, skutkująca nadmiarem produkcji śląskich i zagłębiowskich zakładów. Reperkusją światowego kryzysu finansowego był wielki strajk w 1932 roku, który zatrzymał pracę zakładów. Niepewna sytuacja materialna mieszkańców utrzymywała więc wysokie poparcie dla partii lewicowych, głównie PPS, chociaż poparcie dla komunistów również było wysokie - rządzili oni nawet okresowo w Czeladzi. W Będzinie z uwagi na znaczny odsetek mieszkających Żydów, stanowili oni od 35-53% radnych miejskich aż do 1939 roku. Po 1926 roku władze centralne silniej zaczęły ingerować w samorząd, co skutkowało ostatecznie jego marginalizacją i odsuwaniem od władzy opcji niezgodnych z rządami sanacji (m.in. rozwiązano komunistyczną Radę Czeladzi i odsunięto od władzy Aleksego Bienia z PPS)


W dwudziestoleciu międzywojennym najwięcej węgla wydobywano w Sosnowcu, Dąbrowie, Zagórzu, Czeladzi, Grodźcu, Niwce i Kazimierzu. Wśród hut największymi zakładami były dąbrowska „Huta Bankowa”, sosnowieckie „Katarzyna”, „Milowice” i „Staszic”. Oprócz wspomnianych branż rozwijały się też inne. W branży metalowej funkcjonowały zakłady odlewni w Mijaczowie, Sosnowcu i Zawierciu. Budowano maszyny w fabrykach m.in w Dąbrowie, Sosnowcu, Niwce, Zawierciu, Porębie i Będzinie. Naczynia wytwarzano w Olkuszu, Myszkowie i Będzinie. Produkcje cementu prowadziły zakłady w Grodźcu, Wysokiej, Wojkowicach Komornych i Ogrodzieńcu. Nieźle prosperowały zakłady włókiennicze (Sosnowiec) oraz papiernicze (Myszków, Klucze, Sosnowiec). Centrum bankowości i finansów był Sosnowiec, gdzie siedzibę miała Izba Przemysłowo-Handlowa województwa kieleckiego, a także Oddział Banku Polskiego. Z czasem Sosnowiec stawał się niepisaną, gospodarczą stolicą województwa. W latach 30. pod względem ludności dorównywał nawet Katowicom.

Rozwój napędzany był przez dynamiczną jak na owe czasy elektryfikację, która objęła początkowo największe miasta, a w latach 30. także dalsze obszary. Najwięcej energii produkowała spółka pn. „Elektrownia Okręgowa w Zagłębiu Dąbrowskim”, której zakład mieścił się na granicy Sosnowca i Będzina. W 1927 roku w regionie ruszyły tramwaje, których pierwsza linia połączyła Dąbrowę, przez Będzin, z Sosnowcem - podróż trwała 36 minut. Wkrótce wspomnianą sieć rozwinięto o połączenie Zagłębia ze Śląskiem przez Szopienice, a także o odnogi do Czeladzi, Milowic i Środuli. Równolegle uruchamiano komunikację autobusową. Stosunkowo dobrze rozwinięta była służba zdrowia, a tereny miejskie w końcu doczekały się kanalizacji.

II wojna światowa (1939-1945)

1 września 1939 roku, gdy kraj został zaatakowany przez hitlerowskie Niemcy. Polska koncepcja obrony regionu zakładała opór na linii fortyfikacji ciągnących się od Przeczyc przez Tąpkowice, Nową Wieś, Dobieszowice, Bobrowniki na południe, aż za Mikołów. Polski plan szybko legł w gruzach z powodu ataku przeważających sił, które uderzyły z obu boków, okrążając umocnienia. Zmusiło to do odwrotu polskie wojska, za którymi wkroczyli 4 września do Zagłębia Niemcy. Górny Śląsk oraz Zagłębie zostały wcielone do Rzeszy i były zorganizowane jako tzw. rejencja katowicka. Z uwagi na uprzemysłowienie Zagłębia planowano go zunifikować ze Śląskiem, chcąc przekształcić je w teren etnicznie niemiecki. Stąd też wysiedlano Polaków, zastępując ich Niemcami, a także przystąpiono do eksterminacji polskiej inteligencji. Jej ofiarą padło wielu znamienitych przedstawicieli elity zagłębiowskiej m.in. Konstanty Ćwierk, Marian Kantor-Mirski, Franciszek Raczyński, Cezary Uthke.

Region tracił swój atrybut wielokulturowości wobec bezwzględnej postawy w stosunku do do społeczności żydowskiej. Zwiastunem ciężkich czasów było podpalenie 8 września 1939 roku synagog w Będzinie (na górze zamkowej) i w Sosnowcu. Zorganizowano getta w Sosnowcu, Będzinie, Środuli, Olkuszu, Strzemieszycach, Zawierciu, Modrzejowie i Czeladzi. Po 1942 roku rozpoczęto proces ich likwidacji przy wzmożonych wysiedleniach do obozów zagłady, głównie KL Auschwitz-Birkenau. Niewielu z nich wojnę przeżyło. Ci którym się to udało przeważnie do Zagłębia już nie wrócili.

Tak opisuje tzw. krwawą środę 31 lipca 1940 roku w Olkuszu Henryk Osuch uczestnik wydarzeń: „Leżeliśmy twarzą do ziemi. Ręce założone z tyłu. Twarz musiała być podparta nosem o ziemię. Jeśli któryś z mężczyzn kładł na ziemi policzki – Niemiec kopnięciem w głowę lub wprost w twarz przywracał go do porządku. Przyprowadzono partię Żydów. Poczęto znęcać się nad nimi w tak okrutny sposób, że pióro najzdolniejszego pisarza nie byłoby w stanie odtworzyć tych bestialskich zbrodni.”


Ruch oporu był już organizowany przed wojną. Powszechnie sądzono, że region będzie tylko okresowo okupowany i z pomocą szybko przyjdą sojusznicze Francja i Wielka Brytania. Konspiracja w Zagłębiu mogła się bardziej rozwinąć niż na sąsiednim Śląsku. Tam skład narodowościowy nie był na tyle jednolity, a polscy działacze byli bardziej znani Niemcom. Na początku wojny energicznie działały konspiracyjne organizacje Okrzeja-Odra czy Organizacja Orła Białego. Działania partyzanckie po upadku Polski toczyły m.in. oddziały Henryka Miltona „Ordona” (Strzemieszyce), Stanisława Wencla „Twardego” (Zawiercie) czy Gerarda Woźnicy (Olkusz). Jak oszacował Jan Walczak pod koniec okupacji w zorganizowanych strukturach antyniemieckich mogło działać nawet ponad 20 tysięcy mieszkańców regionu. W zdecydowanej większości były to jednostki współpracujące z polskim ośrodkiem władzy na Zachodzie. Gdy zaś nadchodziły ze wschodu wojska radzieckie uaktywniła się też opcja komunistyczna.

Wojna przyczyniła się do wzbudzenia antagonizmu między Zagłębiakami i Ślązakami. Do występujących dotychczas różnic kulturowych oraz historycznych, jako czynniki różniące doszły kolejne. Niemcy okupując terytoria Polskę sporządzili tzw. Volkslistę, według której podzielili ludność na mniej i bardziej rasowo-niemiecką. Na Śląsku znaczną część osób przypisano do grup bardziej niemieckich. Było to negatywnie odbierane po drugiej stronie Brynicy jak i w reszcie kraju, gdzie procent osób objętych listą był znikomy. Osoby z wyższych pozycji Volkslisty korzystały z przywilejów, podczas gdy przykładowo Polacy z Zagłębia płacili specjalny podatek od... bycia Polakami. Z uwagi na znajomość języka. zarówno niemieckiego jak i polskiego, Ślązakami obsadzano administrację, co rodziło podejrzenia ich kolaboracji. Swoje zrobiła też powszechna bieda i głód oraz zdziczenie obyczajów, które w ludziach uaktywniało podstawowe instynkty popychające do wszelkich zachowań, często niemoralnych, ale umożliwiających utrzymanie się przy życiu.

W styczniu 1945 roku do Zagłębia wkraczała Armia Czerwona nie tylko wypędzając z regionu Niemców, ale przystępując do rozbrajania polskich organizacji prozachodnich. Wielu z walczących uprzednio z Niemcami żołnierzy podziemia zostało aresztowanych. Nie byli tego do końca świadomi mieszkańcy, entuzjastycznie wiwatujący na cześć nowych „wyzwolicieli”. Komuniści zaczęli organizować aparat władzy, w którym obsadzili osoby sobie lojalne, zwalczając opozycję.

Region po 1945 roku

Po wojnie Górny Śląsk i Zagłębie, po raz pierwszy od blisko 800 lat znalazły się w jednej jednostce administracyjnej w ramach państwa polskiego. Jednocześnie nastąpiło obniżenie rangi Zagłębia. Dotychczas dominujący w przedwojennym województwie kieleckim Sosnowiec, stał się jednym z kilku większych miast w nowym województwie śląsko-dąbrowskim. Odczuwalna była dysproporcja w poziomie infrastruktury między Zagłębiem i Śląskiem na korzyść tego ostatniego. Czynniki te sprawiły, że wielu Zagłębiaków przenosiło się na Śląsk i zajmowało domy opuszczone przez uciekających lub wypędzonych Niemców. Tym sposobem z Zagłębia przeniosło się po wojnie ponad 20 tysięcy mieszkańców. Wkrótce luka ta została wypełniona przez przybyszów z podkieleckich i podkrakowskich wsi, którzy zmierzali do pracy przy odbudowującym się przemyśle.

W pamięci komunistycznych władz pozostał obraz współpracujących z Niemcami Ślązaków, stąd traktowały ich często nieufnie, a na stanowiskach kierowniczych preferowały Zagłębiaków. Za przykład karier w aparacie władzy mogą uchodzić postacie Edwarda Gierka i Aleksandra Zawadzkiego. Jednocześnie następowała polityka niwelowania różnic między regionami, chcąc zunifikować Śląsk z Zagłębiem.

Fałszowano historię regionu. „Czerwone Zagłębie” miało według propagandy komunistyczny rodowód, co było oczywistą nieprawdą. Niestety wciąż wiele osób – także w Zagłębiu, przez ten nieprawdziwy pryzmat postrzega nasz region. Kultywowaniu tradycji nie sprzyjała też imigracja, która w drugiej połowie XX wieku, do regionu przyciągnęła wielu nieświadomych przybyszy. Nic zatem dziwnego, że tradycja, wytwory kultury (m.in. gwara zagłębiowska) zanikły, a wiele atrybutów charakterystycznych dla regionu nie jest w ogóle z nim kojarzonych (np. wytwory regionalnej kuchni: pieczonki, zalewajka czy maścipula).

Zmieniał się układ administracyjny miast – następowała tendencja do łączenia mniejszych ośrodków mieszkalnych z większymi.

W latach 70-tych, w okresie rządów wspomnianego wyżej Edwarda Gierka - urodzonego na Porąbce, krajobraz regionu znacząco się zmienił. Finansowane z kredytów inwestycje pozwoliły na rozbudowę przemysłu wraz z infrastrukturą. Przykładem takiej inwestycji jest „Huta Katowice” umiejscowiona w Dąbrowie Górniczej. Na jej potrzeby powstały liczne osiedla mieszkalne m.in. Zagórze, osiedla Słowików i Młodych w Olkuszu. Ten ostatni po II wojnie światowej, dzięki rozwojowi zakładów przemysłowych, znacznie się rozrósł.

Lata 80-te to okres niestabilności komunistycznego systemu w kraju, do czego przyczyniły się pogorszenie stanu życia, a także działalność „Solidarności”. Działalność opozycyjna rozwinęła się m.in. w „Hucie Katowice”, gdzie w 1981 roku ogłoszono strajk zakończony aresztowaniami i pacyfikacją.

Po 1989 roku w wyniku przeobrażeń gospodarczych przemysł ciężki znalazł się w kryzysie. Upadały zakłady, zamykano kopalnie, przyczyniając się do wzrostu bezrobocia. Nowa sytuacja zapoczątkowała odpływ ludności, który trwa do dziś. Zmienił się przy tym krajobraz regionu, dotychczas kojarzonego z górnictwem i hutnictwem. Upadek wspomnianych branż skutkował niszczeniem dawnych obiektów przemysłowych oraz osiedli mieszkalnych powiązanych z zakładami pracy.