Zagłębiowskie legendy: "Rycerz Benda" (Będzin)

Z WikiZagłębie

Za czasów Bolka Chrobrego żył rycerz, nad rycerze, co się zwał Benda. Był on nieodstępnym towarzyszem we wszystkich wyprawach wojennych króla, jakie tenże przedsiębrał celem zjednoczenia plemion słowiańskich pod swoim berłem. Za ofiarną i wierną służbę, otrzymał w darze szmat puszczy nad Czarną Przemszą, wraz z kilku osadami, które w głuszy leśnej, tu i ówdzie się usadowiły. Zjechawszy na objęcie darowizny długo szukał miejsca, na którym mógłby wznieść dla siebie siedzibę.

Razu pewnego znalazł się pod górą będzińską. Spostrzegłszy zwały skał, piętrzących się wysoko ponad lasy okoliczne, postanowił wśród nich zbudować sobie dworzyszcze. Postanowienie wkrótce wprowadził w czyn. Nie dysponując dostateczną liczbą ludzi, potrzebną do wzniesienia zamczyska, rozesłał po puszczy służbę z poleceniem, aby po woli czy niewoli, zegnała ludność osad pod górę. Gdy się to stało, rozkazał spędzonym ciąć modrzewie, łupać skały, a potem pod swym osobistym dozorem budować grodzisko. Gdy je po długich i ciężkich znojach wzniesiono, rozpuścił gromadę do domów, nie dawszy nikomu nawet bodaj najlichszej zapłaty. Była to pierwsza krzywda jaką wyrządził tym, którzy jeszcze wczoraj czuli się wolnymi wśród rozległej puszczy. A później, za pierwszą, poszły inne, coraz większe, coraz cięższe. Lud jęczał uciskany przez pana i jego służbę, przeklinał chwilę, która z ludzi wolnych, uczyniła ich niewolnikami. Tak trwało długie lata i miarka się przebrała. Z woli Bożej spadło na okrutnika i ciemiężyciela ludu nieszczęście. W jednym dniu stracił żonę i wszystkie dziatki, które zmiażdżył odłam spadającej skały. Po tym wypadku skruszony okrutnik zniknął z zamku na zawsze. Od tegoż to Bendy, jako powiada legenda, tak zamek, jak i miasto otrzymały nazwę Bendyn, która później zmieniła się w Będzin